22.7.11

Krakowskie małe co-nieco.



Wpadliśmy na jeden dzień do Tomaszowa, tfu - Krakowa. No to jest pamiątka ;)

3 komentarze:

  1. my, warszawiacy, mamy Derwisza w tańcu ekstatycznym,
    krakowianie - Nabzdyczonego Łomiarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż wszystko idealnie się zgadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, w Krakau też jestem jakoś średnio raz do roku. W tym roku planuję na jesieni się zjawić.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...