26.1.12

Reichstag Fostera dniem i nocą.







Mówisz: Berlin, myślisz: Brama Brandenburska. Albo Reichstag właśnie. I ta flaga co na nim powiewa (ła).

Brama Brandenburska już u nas była, choć tylko jako tło do super Audi R8, ale zapewniamy, że się jeszcze pojawi w roli głównej.
Dziś jednak prezentujemy Reichstag (a właściwie ściślej: Reichstagsgebäude) w wersji uwspółcześnionej przez Normana Fostera,
znanego nam ze stołecznego kontrowersyjnego Metropolitana przy Teatrze Wielkim. Wersja przebudowy Reichstagu przez Fostera
ulegała licznym przeobrażeniom, i z oryginalnego pomysłu niewiele zostało. Miejscowi mówią, że to dobrze.

Najbardziej znanym elementem przebudowy jest szklana kopuła. U nas akurat widać ją średnio, a to dlatego, że mamy focha.
Żeby się dostać do środka, trzeba bowiem na kilka dni naprzód złożyć dokumenty, uwierzytelnione odpisy aktu urodzenia,
zapewnienie, że antenaci, a przynajmniej wstępni po stronie matki do trzeciego pokolenia... no dobra, w każdym razie
wejść z ulicy ot tak się nie da. A fe, co za demokracja (ludowa)!
Za karę ostatni obrazek nie przedstawia samego Reichstagu, tylko jego najbliższą okolicę.

6 komentarzy:

  1. Dawno nie byłem, "mój" Berlin to czasy muru, po obu stronach zresztą. Ciekawe zdjecia.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę: Berlin, mówię: ураааа! вперёд!

    OdpowiedzUsuń
  3. Skojarzenia są różne. Dla mnie np "Berlin" = pierwsze płyty na CD. Nawet pamiętam do dziś sklep, w którym je nabyłem. I ten sklep znajduje się tam nadal, bo po -nastu latach to sprawdziłem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie Berlin to także płyta, a raczej utwór - konkretnie "West Berlin" Camela z rewelacyjnej płyty Stationary Traveller.

    OdpowiedzUsuń
  5. A też ją bardzo lubię za "zimne" brzmienie, choć i progowym odcieniem wielbłąda nie pogardzę ("Mirage").

    OdpowiedzUsuń
  6. Też byłam w te wakacje w Berlinie i też dowiedziałam się, że niby trzeba rejestrować się przez internet na zwiedzanie Reichstagu. Ale... trzeba było tylko "chwilkę" porozmawiać z wpuszczającymi;) (Na szczęście udało się dogadać po angielsku). Niestety zwiedzanie ogranicza się wtedy tylko (albo aż) do kopuły. Naprawdę warto - i mają audioguidy po polsku;) Bardzo podobny styl "oprowadzania" jak we Wrocławiu w przypadku "Panoramy Racławickiej".

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...