9.10.12

Klatki z Nowego Miasta.

A nie, nie Marcinowe klatki z klatki, ale nasze własne klatki z Nowego Miasta, i to nie nad Pilicą, ale nad Wisłą. Z samej Warszawy, ot co!

Klatki się zrobiły już jakiś czas temu, ale nie było okazji, bo to wakacje i takie tam.
Nie ma tematu przewodniego - ani the best of, ani historia, ani zabytki - po prostu: spacerkiem po Nowym Mieście.

Aperitif - kościół nasz piękny ceglany NMP, a głównie jego dzwonnica, z nieco innej niż zwykle strony...


...pierwsze danie - kościół Redemptorystów (Benonitów), po sąsiedzku z powyższym (to jest gołąbek, prosimy nie regulować odbiorników)...


...drugie danie - jeszcze pyszniejsza ulica Stara w cieniu i umiarkowanym zachmurzeniu...


...a na deser kolega kotek w oknie podziwia widoki, także z ulicy Starej...


7 komentarzy:

  1. Już pisałem, że ja Nowe Miasto bardziej teges niż Stare ze względu na mniejsze zatłoczenie. A tematem przewodnim zdjęć jest zazwyczaj "Akurat tamtędy przechodziłem/przejeżdżałem".

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybyś nie napisała o kotku tobym go tam w ogóle nie zauważył :) Nie mam wzroku wyczulonego na kotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak można nie mieć wzroku wyczulonego na kotki ;)

      Usuń
  3. Lubimy okna, a już okna z kotami - mniam, mniam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowemu Miastu mówimy TAK! Staremu zresztą też.
    lubi się tam pochodzić i czasem trudno czegoś nie cyknąć.
    choćby i kota za szybką, bo to fotogeniczne dranie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowemu miasto i kotu, który bardzo dostojnie wygląda zdecydowanie mówimy tak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A, zdjęcie z redemptorystami to jak w jakichś rozpalonych słońcem Włoszech.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...